matrioszka 1

Hi,

Matryoshka (rus. матрёшка) is a hollow, wooden figurine, with smaller, smaller, smaller, smaller, smaller and smaller figurines inside. 

The shelf above my desk hosts a Matryoshka from an antique shop. It is beautiful, colorful, with all the right imperfections characteristic of hand-made gadgetry. It comes with two missing figurines and this is yet another reason why it is rendered infallibly legendary:)

And one more thing: just like oil-painting, puff pastry, tiramisu and this blog, it’s got layers.

Magda

Bonjour!

Bonjour!

Magda i dlaczego tak

fullsizeoutput_a5c.jpg

Magda lubi podróże, dlatego postanawia o nich trochę popisać. Chce uporządkować zdjęcia, wspomnienia, zdarzenia i miejsca, w sumie jednak nie bacząc na chronologię. Czasami w opcji z dzieckiem (teraz planuje wersję ,,z dziećmi”), czasami w opcji romantycznej z J. aka Najlepszym Mężem na Świecie.

Lubi też dom w zielonym mieście Polski i zieloną działkę nieopodal, na której z całkiem niezłym powodzeniem udaje jej się coś wyhodować (choć nie ukrywajmy, jest to bardziej zasługa absolutnie cudownego miejsca i fantastycznej ziemi niż umiejętności ogrodniczych Magdy).

W domu w ogóle jest biało i miejscami bardzo kolorowo, dlatego, wzorem pewnego magicznego rijadu w marokańskiej Essaouirze nosi on miano Maison des Couleurs. W domu tym mieszka też zwierzyna w liczbie czterech niekoniecznie rozkosznych sztuk, której poświęcona zostanie odrębna zakładka. 

Na domiar tego wszystkiego Magda tworzy. Twórczość jest radosna i nieco chaotyczna, a jej zorganizowaniu być może pomoże ten blog. Zobaczymy. Na czym skończyłam? Tworzy. Rysuje, maluje, eksperymentuje z mediami (obecnie jest szał na akwarele, wcześniej był tusz, długopis (im cieńszy, tym lepszy i koniecznie czarny)), bo Magda lubi rysować mikre-rysunki z masą mikrych-detali. W sumie im mniejsze, tym lepsze. Na dodatek, na równi z rysowaniem lubi haftować, gdzieś tam w tej okolicy przewinęło się też szycie, szydełkowanie, robienie na drutach… Lepienie w glinie, modelinie i plastelinie też sprawie jej ogromną przyjemność… i pewnie dlatego, że nigdy nie udało jej się osiąść spokojnie w jednej formie, skacze z jednej na drugą nie będąc w stanie stworzyć z tego źródła stabilnego dochodu.

Magda lubi języki obce. Im dziwniej brzmiące, tym lepiej. To ją uratowało przed rozdarciem wewnętrznym pod tytułem: czy iść na ASP i jeżeli tak, to na jaki kierunek? i dlatego skończyła nieliczną w studentów filologię. Niestety, jak ze wszystkim innym, jest to jedna z przyjemności, dlatego też nie stała się stabilną nogą finansowego aspektu jej życia, aczkolwiek z dumą może powiedzieć: tak, przetłumaczyłam książkę, piękną, mądrą i miałam z tego ogrom przyjemności i satysfakcji. Nadal mam.                                                                                                               

Magda gotuje. A najbardziej piecze. Ma swój przepiśnik, ale ponieważ pisze bardzo małymi literami, to albo inne osoby chcące skorzystać z przepisu nie mogą się doczytać, albo, jak siostra Magdy (także M.), proszą o przepis na sernik, wiesz, ten dobry, prosty, najlepszy, który tak posmakował P. na świętach i proszą o ten przepis po raz 10, ponieważ wiecznie ginie w odmętach komunikatora. To juź nie będzie ginąć, ponieważ przepis będzie tu. Na zawsze.

Magda uwielbia pchle targi, ideę recyklingu i w ogóle. Ponieważ zbyt często już słyszy: ,,Mamo, czy Ty znowu przywlokłaś jakąś miseczkę/talerzyk/wazon/… (Emski może dopisać, co jeszcze przywlekam)” mówione z absolutną rezygnacją przez Emskiego, Syna Mojego Starszego obsługującego w ramach obowiązków domowych zmywarkę (to wtedy zazwyczaj wychodzą na jaw wszelkie przywleczenia, bo J. w równym stopniu uczestniczy w tym procederze). Uwielbia też zakupy w second-handach, a ponieważ garderoba, podobnie jak zmywarka, też ma ograniczoną pojemność Magda wpada na pomysł, który być może pozwoli jej połączyć zamiłowanie do upcyclingowych wykopalisk z radosną twórczością, a może nawet wzmacnianiem budżetu osłabionego urlopem macierzyńskim, o czym będzie informować w sekcji: Wykopaliska.

Czy coś jeszcze?

Chyba już wystarczy, bo ile można o sobie. Zapraszam do lektury, tam będą miejsca, ludzie, kolory, rzeczy, zdarzenia, zwierzenia, zwierzęta i jedzenie. Dużo miejsc, kolorów i jedzenia. I zwierząt, skoro i tak ich futro niesie Magda ze sobą wszędzie.


Niemalże wszystko zostało opisane w anglojęzycznej sekcji ,,O mnie albo i nie” (About), niemniej jednak chciałabym wykorzystać to miejsce, aby powiedzieć odwiedzającym Dzień dobry, Hi, a nawet Bonjour i przyznać się, że wbrew ewentualnym obawom, jakie mogło rodzić odwieczne pytanie mojego Dziadka: Dziecko, ale kto to będzie czytał/kupował? (w zależności od twórczości należy wybrać stosowną opcję) jesteś tu i czytasz moje opowieści, z czego niezmiernie się cieszę.

2016-18: Polskie morze część 1: #skyporn

2016-18: Polskie morze część 1: #skyporn