matrioszka 1

Hi,

Matryoshka (rus. матрёшка) is a hollow, wooden figurine, with smaller, smaller, smaller, smaller, smaller and smaller figurines inside. 

The shelf above my desk hosts a Matryoshka from an antique shop. It is beautiful, colorful, with all the right imperfections characteristic of hand-made gadgetry. It comes with two missing figurines and this is yet another reason why it is rendered infallibly legendary:)

And one more thing: just like oil-painting, puff pastry, tiramisu and this blog, it’s got layers.

Magda

Galeria sobotnich wykopalisk i słów kilka o owych oraz gościnnych występach

Galeria sobotnich wykopalisk i słów kilka o owych oraz gościnnych występach

Wykopaliska

IMG_9294.jpg

“Mamooooo, wściekłaś się?”

Tak. Namiętnie i pasjami uwielbiam wszelkie pchle targi, szroty, zakazanych wystawców na zakazanych uliczkach, cuda wykopane w second handach i mikrych sklepikach odkrywanych podczas podróży (nie) utartymi szlakami. Kocham. Nasz biały dom jest usiany kolorowymi znajdztwami, szafa pęka od miseczek i miseczuszek, które wielbię miłością niezależną podobnie jak kubki wszelkiej maści (bo przecież nie w każdym można wypić owocową herbatę, pomidorówka najlepiej smakuje w tym z kotkiem, czarna herbata? dzisiaj w tym dużym, z korkową podstawką, a poranna kawa, wiadomo, w tym bez uszka z dziewczynką). Gości możemy przyjmować w hurtowych ilościach, ponieważ nie istnieje problem zastawy i braku do kompletu dla jednej osoby, ponieważ u nas i tak każdy dostanie inny talerz, miseczkę zamiast tradycyjnego-głębokiego, a jak ktoś preferuje to nawet porcelanową łyżkę, inną szklankę, kubek, ba! nawet sztućce są każdy z innej parafii. Nawet w święta, a może przede wszystkim.

Szafa w 90% składa się z ubrań kupionych w second handach. Moja, J. i Emskiego. Godzuki powoli też wpisuje się w ten klimat, ponieważ jego szafa jest hojnie wspierana przez S. sąsiadkę moją ulubioną i M. Najlepszą Na Świecie, przyjaciółkę od wielu lat. Działam już w trybie “po co kupić koszulkę za 70-100-milion złotych, skoro za jej równowartość wyjdę z torbą ubrań z ukochanego second-handu, których najprawdopodobniej nie zobaczę na naszych ulicach”. Ja wiem, jest minus, że gdy potrzebujesz czarnych jeansów, to za Chiny ich nie będzie (co ma wątpliwy wpływ na objętość tej torby ubrań, z którymi wychodzę), ale to chyba ten jedyny minus. Plusów? Cała masa. Recykling/Upcycling, wszystko sprzedawane w liczbie li i jedynie pojedynczych sztuk, dostęp do tego, czego nie znajdę w galeriach, albo znajdę za cenę 10-krotnie przewyższającą rozsądek. Gdyby jeszcze większość tych pieniędzy trafiała do wytwórców, ludzi pracujących godzinami w ciężkich warunkach… ale karmić rozbuchany konsumpcjonizm? Wolę nie. Dlatego '“donaszam” ubrania, a później wymieniam na organizowanych wśród koleżanek swap-party lub przekazuję w kolejne ręce. Bo urok second-handów jest taki, że można dorwać absolutne perełki w stylu kaszmirowego sweterka za 5 zł i o ile ten nie padnie ofiarą omyłkowej wizyty w pralce, to można go nosić latami, w miękkościowym obłoku komfortu i ciepła, a następnie z czystym sumieniem przekazać go kolejnej fance upolowanych cudeniek bez wstrętnego wrażenia towarzyszącego temu, które się ma, gdy trzeba wyrzucić jedzenia (a fe!).

Tak więc pchle targi, second handy (na równi z księgarniami) odwiedzam zawsze i wszędzie gdzie tylko jestem. I lokalnych wykonawców cud-cudeniek na skalę mikro. 

A teraz, galeria-debiutant przecierający szlaki do połączenia przyjemnego z pożytecznym.

Zapraszam!


Galeria 1/2019

Małpy trzy

Personifikacja (małpinizacja) japońskiego przysłowia 

Nie szukaj i nie wytykaj błędnych czynów i słów innych ludzi, 

którego wymowa najbardziej podoba mi się w buddyjskiej interpretacji, która do tradycyjnej wersji dodaje, według mnie kluczowe:  jeśli chcesz wyplenić zło, to zacznij od siebie. Małpy mają nawet imiona: Kikazaru zakrywa uszy, Mizaru oczy, a Iwazaru usta. Są, jak twierdzi Pan Andrzej, cosobotni dostawca cudów na miejscowym targowisku, wykonane ze szkła i tak też wyglądają, a nawet ważą. O ile Maciej nie przeprowadzi organoleptycznej weryfikacji, będę się trzymać tej wersji (więcej o testach Macieja w zakładce Maciej the Cat. Najprawdopodobniej zbliżamy się do punktu, w którym będę mogła stworzyć osobny rozdział na tym blogu pod tytułem: Stłuczone przez Macieja).

Na tę chwilę małpy zamieszkały obok Buddy. Są tak podejrzanie w absolutnym zasięgu Macieja, że najprawdopodobniej to właśnie zdezorientowało go na tyle, że jeszcze ich nie stłukł.


IMG_9288.jpg

Bajka o zaczarowanej rybce


Nawet nie trzeba nic na niej układać, jest śliczna sama w sobie. Bajkowa, przywodzi na myśl morskie opowieści, mogłaby służyć za ilustrację w książeczce dla dzieci… tak chyba rodzą się pomysły na rysunki.


fullsizeoutput_7a6.jpeg

Miseczkowa Matrioszka

Największa matrioszka jest mikro-garnuszkim, który choć ceramiczny, można w nim gotować (jeszcze nigdy do tego nie doszło).

Mniejsza Matrioszka to miseczka, która będzie doniczką startową dla listków grubosza, do którego co jakiś czas przytula się Maciej i co skutkuje list(k)opadem. Grubosz ma 10 lat, jest sporym już drzewkiem, co przy zbójeckiej działalności Macieje wróży mi rychłą karierę hodowczyni gruboszów.

Najmniejsza matrioszka to kieliszek na jajko - uroczo spękany i pięknie pozaokrąglany, pyszny.

Proszę Państwa, oto Dzik

Proszę Państwa, oto Dzik

Sernik Halinki

Sernik Halinki