matrioszka 1

Hi,

Matryoshka (rus. матрёшка) is a hollow, wooden figurine, with smaller, smaller, smaller, smaller, smaller and smaller figurines inside. 

The shelf above my desk hosts a Matryoshka from an antique shop. It is beautiful, colorful, with all the right imperfections characteristic of hand-made gadgetry. It comes with two missing figurines and this is yet another reason why it is rendered infallibly legendary:)

And one more thing: just like oil-painting, puff pastry, tiramisu and this blog, it’s got layers.

Magda

The Bad

The Bad

Shoshana aka The Bad

fullsizeoutput_107e.jpg

Cały problem z Nenką polega na tym, że ona wcale nie jest zła. Ani trochę. Nie ma w niej ani złośliwości, ani złości, nic. Ale cóż z tego, skoro wygląda tak, jakby była spełnieniem marzeń reżysera, który potrzebuje zwierzaka spokojnie spoczywającego na kolanach schwarz-charakteru. Zło.

Żeby uniknąć Twojej dezorientacji, Drogi Czytelniku, spieszę z informacją na temat rozlicznych imion Mimi (tak, wciąż mówię o tym samym stworzeniu). Do naszego domu przyszła Bunia, która natychmiast została przechrzczona na oficjalną Shoshanę (Dzień dobry fascynacjo Bękartami Wojny). A później, tradycyjnie poooooszło! Shoshana -> Szoszon -> Toszon -> Sas’i -> Sas’inka, zupełnie niezależnie Mimi, Nenka -> Nene, Kociuba, PoKot, i wiele, wiele innych. Wracając do historii…

Sas’inka zjawia się w domu jako trzecie zwierzę do kompletu, umożliwiając nam jednocześnie spersonalizowanie tytułu kultowego westernu na miarę naszych potrzeb, czyli tworząc “The Good, The Bad and the (P)ugly”.  Na początku nic nie zapowiadało, że Sas’i będzie wyglądać tak, a nie inaczej, była słodką koteczką, szylkretką, z rudą końcówką ogona, przez co zawsze wygląda, jakby miała koniuszek zanurzony w farbie…

Co ciekawe, jej przybycie pozostawiło Dzika w stanie głębokiego niewzruszenia, po prostu obwąchał kolejnego dziwnego przybysza i stwierdził, że w sumie  nawet nie chce się jej strzelać focha (a może po prostu liczyła na to, że to tylko tymczasowy lokator i, jak wyżej, uznała, że szkoda energii na obrażanie się, bo i jak tu wtedy żebrać o skórkę chleba albo placuszek z jabłkami, mniam!). Za to mops…

Kluska, która w międzyczasie z nieszczęśliwego, zaszczutego początkiem życia w pseudohodowli, adopcyjnego mopsika, zamieniła się w Panią na Włościach przez bardzo duże P  i nieco mniejsze W. I jako taką, zwyczajnie trafił ją szlag. W Mopsiczkę dokującą się na Dziku, udającą bochenek chleba na kolejnych fotelach i wtulającą nocą fafuły w moją szyję wstąpił Sam-Wiesz-Kto. Na szczęście Nene, jak to kot, w mig opracowała najszybsze drogi ucieczki przed Zdradziecką Bułą i miejsca nieosiągalne dla Pogromczyni Nowego Mieszkańca. Co gorsza, zaledwie trzy dni zajęło jej zorientowanie się, że mops tylko udaje, że coś widzi i wtedy nastąpiła kilkudniowa Zemsta Szoszona. Toszon ładował się bezczelnie wprost pod fafuły Rozjuszonej Buły po czym uciekał niespiesznie (żeby Klucha w Stanie Rozjuszenia nie zgubiła czasem tropu), zazwyczaj kończąc na kanapie. Kluska w pełni poświęcenia dążącego do całkowitej eksterminacji Koteczki nauczyła się nawet wskakiwać na kanapę (sic!) i wtedy następowała zemsta. Nene cichuteńko się skradając usuwała się sprzed płaskiej paszczy najeżonej brakiem zębów i schodziła z kanapy dwa metry dalej. Mops, jako niemalże totalna ślepota nadal pomstował w miejscu, gdzie wydawało jej się, że kot czeka na pożarcie, a tymczasem Sas’inka podchodziła z drugiej strony na zupełnym luzie, przez chwilę przyglądała się z zażenowaniem Bule, po czym dawała jej klapa w tyłek i uciekała, tym razem na sekretarzyk, azyl totalny. I tak w kółko. Buła goniła, Sas’i  się mściła, a pod koniec miesiąca spały już razem, przytulone jakby nigdy nic.

Jak już wspomniałam… kalkulator

Jak już wspomniałam… kalkulator

Ale kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie, więc Klusce, w ramach ciągu dalszego rewanżu, zdarzało się “przypadkiem” przysiąść na kocie. 

Wybaczcie słabą jakość zdjęcia, ale było wykonane telefonem, który Emski kwalifikuje jako kalkulator

Wybaczcie słabą jakość zdjęcia, ale było wykonane telefonem, który Emski kwalifikuje jako kalkulator

A teraz, żeby nie pozostać gołosłownym, kilka zdjęć ilustrujących, Zło…

I jak tu usiąść mając obok Nene?

I jak tu usiąść mając obok Nene?

Tak, Nene, podobnie jak reszta zwierzyńca, posiada swój własny folder ze zdjęciami, a tam:

fullsizeoutput_36.jpeg

I moje absolutnie ulubione: Mimi ucieszona na widok mojej siostry, M.

Zło w najczytszej postaci.

Zło w najczytszej postaci.

Oraz maleńka galeria wyjaśniająca, skąd ten PoKot

Zło złem, PoKot pokotem, ale moja Koteczka to przede wszystkiem Jej Puszystość Mei.

Do przedstawienia został ostatni, najmłodszy ze stworów, Maciej, brat Nenki zwany Noncjuszem Miękkołapkim. Ale to w kolejnym poście w kategorii “Zwierzyna”.

Re-loved by Matryoshka

Re-loved by Matryoshka

Müpf

Müpf