matrioszka 1

Hi,

Matryoshka (rus. матрёшка) is a hollow, wooden figurine, with smaller, smaller, smaller, smaller, smaller and smaller figurines inside. 

The shelf above my desk hosts a Matryoshka from an antique shop. It is beautiful, colorful, with all the right imperfections characteristic of hand-made gadgetry. It comes with two missing figurines and this is yet another reason why it is rendered infallibly legendary:)

And one more thing: just like oil-painting, puff pastry, tiramisu and this blog, it’s got layers.

Magda

Galeria sobotnich wykopalisk 2/2019

Galeria sobotnich wykopalisk 2/2019

Galeria 2/2019

Wybierać, przebierać, kupować

IMG_9883.JPG

Pan Andrzej zaskoczył nas dzisiaj nowym hasłem: “Wybierać, przebierać, kupować” pohukiwał co chwila na sobotnich poszukiwaczy cudeniek. A jest w czym i wybierać i przebierać, bo Pan Andrzej zawsze ma mnóstwo rzeczy, a my zawsze coś znajdziemy (w mojej karierze poszukiwacza znalezisk tylko kilkukrotnie wyszłam z sobotniego pchlego targu z pustymi rękoma, ale pewnie nie bez znaczenia jest fakt, że byłam wtedy z Emskim, skutecznym odwodzicielem od miseczkowych zakupów).

Pan Andrzej pohukiwał, Emski walczył z żywiołem jakim okazał się być tajfun Godzuki, a my z J. w błogiej nieświadomości wybieraliśmy, przebieraliśmy, kupowaliśmy. A oto efekt przeprowadzonych przez nas wykopalisk:

Miseczki sztuk cztery

Wykopaliskowy klasyk, przekleństwo Emskiego, czyli miseczki. Uwielbiam, kocham i mam w nadmiarze. Ale nic na to nie poradzę, że gdy wpadam w Pan-Andrzejowy-dział o (niezbyt)wdzięcznej nazwie “gary”, jeden do jednego zobaczę coś, w czym od razu będę wiedziała, że pięknie będą wyglądać letnie owoce, bita śmietana z poziomkami, albo, jako okazało się jeszcze tego samego wieczora, ananas na poobiedni deser. Po prostu z niektórymi naczyniami jest tak, że od razu widzi się na nich coś pysznego (czy to tylko ja tak mam?). I takie lądują w targowiskowej torbie na zakupy. Nawet jeżeli jest to setna miseczka do szuflady.

Nie wszystko, co obtłuczone

Tak, ma kilka szczerbek na czarnym obrzeżu. Ale jest absolutnie przepiękny. Wypatrzony, przebrany, wybrany i kupiony przez J. I jego też “widzę” z czymś pysznym, jako podstawkę pod kubek “ten przezroczysty, na czarną herbatę z cytryną i konfiturą” (uwielbiam, herbaty w których pływa dużo pysznych cosiów). A może do zawieszenia? Wśród dziesiątek bibelotów zasiedlających kuchnię? Hmmm…

Plum!

Nic dodać, nic ująć. Rybkę?

Cudeńko-niespodzianka

Kolejne cudeńko wypatrzone przez J. Ceramiczne jajko, a w środku niespodzianka - świeczka z pszczelego wosku. I już wiemy, że znajdzie miejsce na Wielkanocnym stole. A tymczasem cieszy oko z dala od miękkich łapek Macieja.

Dziwny jest ten ptak

Obrączka na serwetkę w kształcie … kolorowego ptaka kiwi? Jeżeli nikt go nie pokocha, przysięgam, że zrobię mu sesję zdjęciową. Ma taką twarz, że aż się o to prosi.

Po powrocie do domu zastaliśmy rozjuszonego Godzukiego, targanego w ramionach przez dzielnego Emskiego. Snuli się po pobojowisku, który jeszcze przed naszym wyjściem był pokojem dziennym, a po powrocie był zarzucony zabawkami wszelakiej maści, wszystkimi możliwymi rodzajami hamaków, bujaków, leżaczków i ręczniczkami, bo Godzuki ślini się jak rozochocony ślimak. “Buongiorno!” zakrzyknęliśmy radośnie od wejścia. “Nie śpi od czterdziestudziewięciuminut, weźcie go ode mnie!” wymamrotał wykończony Emski. Nawet nie zareagował na dźwięknięcie miseczek w odstawianej torbie.

Najlepsza Pizza Świata

Najlepsza Pizza Świata

Tłusty Czwartek

Tłusty Czwartek