matrioszka 1

Hi,

Matryoshka (rus. матрёшка) is a hollow, wooden figurine, with smaller, smaller, smaller, smaller, smaller and smaller figurines inside. 

The shelf above my desk hosts a Matryoshka from an antique shop. It is beautiful, colorful, with all the right imperfections characteristic of hand-made gadgetry. It comes with two missing figurines and this is yet another reason why it is rendered infallibly legendary:)

And one more thing: just like oil-painting, puff pastry, tiramisu and this blog, it’s got layers.

Magda

Re-loved by Matryoshka

Re-loved by Matryoshka

Dzisiaj mocne uderzenie.

Czy wiedziałeś, że w 2016 r. policzono, że każdy mieszkaniec Monachium wyrzuca 15 kg ubrań rocznie? Wielka Brytania mogła „poszczycić się” wynikiem 30 kg rocznie w przeliczeniu na jednego mieszkańca, a Stany Zjednoczone 36 kg na osobę. *

36 kilogramów wyrzuconych ubrań. Na osobę. Rocznie.

Próbowałam to pomnożyć razy 325 700 000 ludzi (dane z 2017 r.**), ale kalkulator na telefonie najpierw odmówił współpracy, a wynik: 11 725 200 000 kg uzyskałam dopiero po zwolnieniu pionowej blokady ekranu.

Dlaczego tyle liczb i po co mnożę i ciągnę ten liczbowy klimat? Żeby uderzyło tak, jak uderzyło mnie. W moim poście o sobotnich wykopaliskach pisałam, że od dawna zaopatruję szafę moją i mojej rodziny głównie w ubrania pochodzące z drugiej ręki. Gdzieś tam w tyle głowy plątały się jakieś myśli o recyklingu i ochronie planety, ale nie ukrywam, że na pierwszy plan wysuwały się żyłka myśliwego (ach to polowanie na perełki), jednak gdzieś tam chęć wyróżnienia się w tłumie (coś innego niż to, co oferują sieciówki w moim mieście). Ale przyznaję z ręką na sercu, że kompletnie nie zdawałam sobie sprawy z tych przerażających liczb. Z rozmiarów wyśrubowanego konsumpcjonizmu.

Absolutnie rozumiem chęć tudzież potrzebę posiadania nowych ubrań, w końcu człowiek rośnie, tyje, chudnie, zmienia się moda, gust czy potrzeby, ale czy naprawdę muszą być tak nowe, że aż z metką? 

Może warto podczas „spaceru” po galerii handlowej przypomnieć sobie mgliście, że tych kilogramów wyrzuconych ubrań na osobę było całkiem sporo i czy naprawdę ta piąta para jeansów jest mi niezbędna? A może by tak te cztery już leżące w szafie zanieść do krawcowej, albo koleżanki która ma dryg do szycia i przerobić tak, żeby były modne, pasowały do potrzeb chwili? (nie chcę przeginać z moralizatorskim tonem, ale chciałabym jednak wspomnieć o dodatkowym aspekcie, jakim byłoby w tym momencie ratowanie takich niszowych obecnie zawodów jak krawiec czy szewc?).

Nie chcę i nie będę krytykować wyborów innych ludzi, bo niektórzy nie chcą, nie lubią, nie umieją nosić ubrań z drugiej ręki. Ale co w takim razie powiecie na dawanie już posiadanym ubraniom drugiego życia? Żeby postąpić trochę jak cały świat mody, który zatacza kręgi powracając do tego, co już było i modyfikując to? Może do koszulki, która już się znudziła warto doszyć coś fajnego, wyhaftować cudo na swetrze, który ma niespieralną plamę, a jeansy, które się przecierają załatać w stylu kintsugi?***

Niedawno porządkowałam komodę z ubrankami Godzukiego, Syna mojego Młodszego. Odłożyłam te, których już nie będzie nosił (albo dlatego, że jako niemowlę rośnie w zastraszającym tempie, chociaż jego brat jest kilkanaście lat starszy i też nadal skandalicznie rośnie, albo dlatego, że jest tłuściuteńką kluską i nie wchodzi na szerokość). Ani jedno ubranko nie było kupione przeze mnie - albo były noszone przez inne dzieci, albo (pojedyncze sztuki) zostały otrzymane w prezencie. I w tym momencie zdałam sobie sprawę z kilku rzeczy. 

  1. Są tam ubranka, których nie założył ani razu. Bo nie zdążył (ile było takich nienoszonych a nam przekazanych? Nie wiem, ale pewnie sporo).

  2. Ubranka nosi miesiąc. I to maks. Nieliczne jednostki nosi ciut dłużej. Ciut. Są one liczone na palcach jednej ręki.

  3. Skoro on nosił je przez miesiąc, to w ciągu roku, takie jedno body, przy dobrej organizacji mogłoby być noszone przez dwanaścioro dzieci. Bo przecież nie jest to jedyne body, tylko zamienne z kilkoma innymi, więc podczas tego miesiąca użytkowania jest prane maksymalnie kilka razy (nawet przy kilkukrotnym przebieraniu dziecka w ciągu dnia).

I wtedy zaczęły się pytania:

  1. Skoro większość ubranek jest z metką „pure cotton”, „bio”, „eko”, są dobrze uszyte, to dlaczego nie miałyby służyć długo-długo?

  2. Ja wiem, przychodzi moment, kiedy na stół wjeżdżają warzywa i owoce, niespieralne plamy szaleją z lewej na prawą, ale może właśnie wtedy warto naszywać, wyszywać, malować?

  3. A dlaczego nie miałabym tego robić, skoro wyszywać lubię, szukać perełek lubię - może będę mogła, nawet na skalę mikro ale jednak, poruszyć ten krąg odnawiania?

Na pierwszy rzut poszło body, jedno z tych, których Godzuki nie zdążył założyć, ponieważ klimat i pora roku sprzyjały raczej długim rękawkom, a które w trakcie przerzucania musiało o coś zahaczyć i powstały dziurki. Można przerobić na ścierkę. Można wyrzucić.

Tęczowa plecionka, w trakcie tworzenia

Tęczowa plecionka, w trakcie tworzenia

Ale można też w 2 godziny 43 minuty i wyhaftować tęczę. 

Cena: 2 godziny i 43 minuty

Cena: 2 godziny i 43 minuty

Ubranka i ubrania, a także rzeczy ocalone od zapomnienia na sobotnich (i nie tylko) wykopaliskach będą dostępne na Etsy

Cena, za którą będą dostępne jest opłatą za materiały użyte do ozdobienia. I mój czas. Pomożesz mi w uzyskaniu możliwości zrezygnowania z pracy biurowej, która zajmowała 3/4 mojego dnia i pozwolisz mi być w domu, z rodziną i robić to, co kocham i sprawia mi ogromną przyjemność. Ale to są benefity jednostki. 

Razem zmniejszymy ilość tych kilogramów wyrzucanych rzeczy. 

Uruchomimy łańcuch przekazywanych rzeczy (swoją drogą, to mógłby być ciekawy project, prześledzić ile osób skorzystało jeszcze z danej rzeczy… może warto spróbować mając w zanadrzu takie narzędzie jak # na Instagramie?).

Już teraz deklaruję, że 10% swoich przychodów z tytułu sprzedaży rzeczy otagowanych Re-loved by Matryoshka (tak, wiem że funkcjonuje zwrot pre-loved, ale to się odnosi do rzeczy samych w sobie pochodzących z drugiej ręki, ja zaś, „pokochując” je ponownie (na co wskazuje przedrostek re-) sprawiam, że mogą stać się pre-loved, a nie zostają wyrzucone) przekażę wybranej organizacji (potrzebuję jeszcze chwili, żeby dokonać ostatecznego wyboru, o którym oczywiście tutaj poinformuję).

I polecenie. Szukając artykułów na temat recyklingu, upcyclingu, liczb, metod i organizacji natrafiłam na artykuł, w którym są umieszczone linki do organizacji zajmujących się recyklingiem wyrobów tekstylnych (np. butów, czy bielizny). Większość z nich funkcjonuje na terenie USA (good for you, US!), ale kilka linków odsyła do projektów re/upcyclingowych funkcjonujących także na Starym Lądzie (np. Projekt H&M, Don’t Let Fashion Go To Waste czy The North Face, Clothes the Loop).





Tłusty Czwartek

Tłusty Czwartek

The Bad

The Bad